Moda na SUV-y trwa. Najnowsze dziecko Mercedesa zostało zaprezentowane w salonie samochodowym w Pekinie. Modelem GLK, bazującym na C-klasie, Niemcy zapełniają niszę kompaktowych SUV-ów, w której do tej pory nie występowali. Ważące 1830 kg GLK napędzane jest przez cztery silniki. Do wyboru mamy turbo diesle i benzyniaki. Moc tych pierwszych (o oznaczeniach 220 CDI i 320 CDI) to 170 i 224 konie mechaniczne. Jednostki benzynowe (280 i 350) rozwijają zaś 231 i 272 konie mechaniczne.
Najwolniejsza wersja GLK 220 CDI do 100 km/h przyspiesza w 8,8 s i zużywa średnio 6,9 l oleju napędowego na 100 km. GLK z 3,5-litrowym silnikiem benzynowym na osiągnięcie tej samej prędkości potrzebuje jedyne 6,7 sekundy, ale średnio zadowala się 10,4 litrami benzyny na 100 km.
Wiemy też, że już za parę miesięcy do gamy modelowej GLK dołączy "hardcorowa" wersja AMG 6,3 litra. Oczywiście, każde auto ma bardzo bogate wyposażenie seryjne.
Stabilnością nadwozia na zakrętach SUV GLK zawstydza niejedną limuzynę.
Próby jazdy na torze Mercedes GLK zalicza na piątkę - nie tylko wśród SUV-ów.
Już podczas uruchamiania sześciocylindrowego widlastego silnika Diesla łatwo zorientować się, że do wnętrza GLK nie przedziera się zbyt wiele odgłosów, podobnie jest z wibracjami. Jednostka napędowa, która na biegu jałowym równomiernie pracuje przy zaledwie 600 obr/min, zaskakuje wysoką kulturą pracy w całym zakresie obrotów i żwawo reaguje na gaz. Przy 1600 obr/min trzylitrowy silnik CDI dysponuje już maksymalnym momentem obrotowym o wartości aż 540 Nm.
Nawet na wielkich kołach z szerokimi, niskoprofilowymi oponami i uzbrojony w pakiet sportowy testowany Mercedes GLK zadziwiająco sprawnie pokonuje przeszkody w terenie. Stały napęd na wszystkie koła i gigantyczny moment obrotowy, pozwalają zapuścić się daleko od drogi. 224-konny silnik z łatwością rozpędza GLK nie tylko ze startu zatrzymanego. Prędkość początkowa nie ma w tym wypadku większego znaczenia. GLK tak samo łatwo podrywa się do przyspieszania przy 60 km/h, jak i przy 120 km/h.
Charakterystyka zawieszenia i stabilność nadwozia GLK oraz precyzja i bezpośrednie działanie układu kierowniczego zdradzają wybitnie szosowo-osobowe predyspozycje najmniejszego z SUV-ów Mercedesa. Zza kierownicy ani przez moment nie czuć, że GLK to SUV. Amortyzatory o zmiennej sile tłumienia, zależnie od stanu nawierzchni i prędkości jazdy, dbają o dobry komfort resorowania nierówności. Zakręty GLK pokonuje jak po szynach. Mimo, że nieco więcej siły napędowej trafia na tylną oś, bo 55%, mały SUV Mercedesa odznacza się wrodzoną podsterownością. Seryjnie montowane układy ESP (stabilizacji toru jazdy) i 4ETS (kontroli trakcji, zwiększający moment obrotowy na kołach, które w danej chwili dysponują lepszą przyczepnością, poprzez przyhamowanie kół o gorszej przyczepności).
Oprócz rozbudowanej elektroniki, która bez przerwy czuwa nad zachowaniem właściwego toru jazdy, Mercedes wyposażył GLK w inną skuteczną broń, a mianowicie świetne hamulce. Niezależnie od tego czy tylko z kierowcą na pokładzie, czy maksymalnie obciążony, na zatrzymanie ze 100 km/h ciężki SUV Mercedesa potrzebuje 38 metrów. Gdy hamulce zmusi się do wytężonej pracy, droga hamowania... skraca się o jeden metr.
Mercedes podkreśla związki GLK z legendarną klasą G. Jednak patrząc na surową formę tego pierwszego łatwiej dopatrzeć się zapożyczeń z luksusowego SUV-a klasy GL. Naturalnie nowe GLK bazujące na platformie podłogowej klasy C jest od niego znacznie mniejsze. Auto ma 4528 mm długości, 1840 mm szerokości i 1659 mm wysokości. Choćby z tego powodu zajmując miejsce w luksusowym wnętrzu mamy lepsze niż w limuzynie pole widzenia i czujemy się po prostu bezpieczniej. Imponuje szeroki kąt otwarcia drzwi wynoszący 65 stopni z przodu i aż 73 z tyłu.
Kanciasta karoseria budzi mieszane uczucia. Jedni się nią zachwycają, inni krytykują. Na pewno nikt nie przejdzie obok GLK obojętnie. Wnętrze, jak zwykle w Mercedesie, zachwyca wysoką jakością materiałów oraz łatwą obsługą wszystkich przełączników. Wygodne fotele świetnie podtrzymują z boku, a kierowca bez trudu zajmie wygodną pozycję dzięki dwupłaszczyznowej regulacji kierownicy i sterowanemu na wysokość fotelowi. Zaletą auta jest również dobra widoczność we wszystkich kierunkach. Niestety, są też mankamenty. Przede wszystkim: dość ciasne wnętrze. Szczególnie pasażerowie tylnego rzędu siedzeń będą narzekali na brak miejsca na nogi. Minusem nadwozia jest również przeciętna pojemność bagażnika.
Układ napędowy/osiągi. Pod maską testowanego modelu pracował diesel o mocy 224 KM. To mocny punkt pojazdu, dosłownie i w przenośni. Wciśnięcie pedału gazu do końca powoduje gwałtowne „wystrzelenie” auta, a jadących niewidzialna siła wciska w oparcia siedzeń. Po niecałych 8 sekundach na liczniku mamy „setkę”, co jest doskonałym wynikiem w przypadku SUV-a ważącego niemal 2 tony. Plus za niskie spalanie, choć okazało się o 1,5 litra wyższe niż według danych producenta. Współpracująca z silnikiem 7-biegowa skrzynia pracuje szybko i płynnie.
Układ jezdny/komfort. GLK dobrze prowadzi się na wprost oraz na krętych odcinkach dróg. Dynamiczne pokonywanie łuków nie wytrąca go z równowagi. GLK nie jest wprawdzie typową terenówką, ale w lżejszym terenie sobie poradzi. To zasługa stałego napędu 4x4 z centralnym mechanizmem różnicowym. Na śliskiej nawierzchni elektronikę dodatkowo wspiera sprzęgło płytkowe, blokujące centralny dyferencjał. W standardzie znajduje się Adaptive Brake, czyli adaptacyjny hamulec, współpracujący z ABS i ASR oraz „asystentem” ruszania na wzniesieniu. Wszystkie te udogodnienia sprawiają, że wystarczy wcisnąć lekko gaz, by samochód zaczął sprawnie piąć się w górę. Większe podjazdy również udaje się pokonywać pomimo braku reduktora, ale trzeba wtedy wcisnąć gaz do końca.
Za najtańszą wersję GLK 280 trzeba zapłacić w Polsce 174 900 złotych. Najmocniejszy diesel GLK 320 CDI wyceniony został na 185 000 złotych.
TechnoBart




